Rodzice i dzieci,  Uncategorized

Niezależne dziecko – czyli, które lepsze

„Dlaczego nie założyłaś sukienki, którą Ci kupiłam?

Jak Ty się umalowałaś?

Czemu nie zrobiłaś tak, jak prosiłam?

Po co się z nim spotykasz?

Nigdy nie słuchasz…”

Czy Wy również macie czasem wrażenie, że teksty naszych mam czy tatusiów kierowane są do dzieci, zamiast do nas, dorosłych kobiet, mężczyzn?

Tak, niektórzy rodzice nigdy nie pogodzą się z faktem, że ich maleństwa mają już 30 czy nawet 40 lat i zamiast mleka piją piwo, a z rzeczy, które były gwiazdkowym prezentem dawno wyrośli. Pewnie niejeden z Was zna tę nadopiekuńczość.

Ale nie o tym dziś chcę pisać…

Dlaczego matka lub ojciec mając kilkoro dzieci faworyzuje jedno z nich? Dlaczego jednemu zwraca uwagę lub w jakiś sposób wyróżnia zaniedbując uczucia pierwszego? W mojej pracy kilkakrotnie byłam świadkiem, kiedy ojciec całą uwagę skupiał na jednym synu, dając drugiemu zaledwie „okruszki” zainteresowania.

Jest wiele teorii na ten temat.

Ja chciałabym zwrócić uwagę na jedną z nich.

Obrazek

Zastanawiając się nad sensem i zrozumieniem tego mechanizmu zobaczyłam takie obrazy:

  1. Oto jeden z nich:

Jeżeli mamy dwa przedmioty jednakowego gatunku, rodzaju, pochodzenia to na tym, który jest bliżej znacznie wyraźniej zobaczymy fakturę, inną barwę, ale i skazę, zadrapanie i defekt.

Podobnie jest z dzieckiem, które matce czy ojcu jest bliższe w jakiś sposób. Nawet jeżeli swoje dzieci traktujemy jednakowo, sprawiedliwie, to bardzo często jest tak, że z tym jednym łączy nas bliższa emocjonalnie więź. Wówczas może istnieć niebezpieczeństwo traktowania dziecka jako „obiekt” niespełnionych marzeń i ambicji. Jesteśmy dumnymi mamami, kiedy córka lub syn odnosi sukcesy, spełnia naszą wizje ich szczęścia i realizuje nasze plany, których nie zdążyłyśmy zrealizować.

Co jednak, kiedy dziecko w pewnym momencie postanowi dojrzeć do samodzielnego myślenia i realizować swoje pasje, mieć inny model swojego świata? Może to nie spodobać się rodzicom i wtedy zamiast zaakceptować indywidualność dziecka, próbują na siłę przeforsować swoje idee, swój schemat myślenia czy nakłaniać do powrotu na porzuconą drogę. Skupiając się na „swojej” porażce w wychowaniu mogą nie dostrzec pozostałych dzieci, które być może pogodziły się do odgrywania drugoplanowej roli.

2. Drugi przedstawia dwa obiekty, z których jeden jest większy drugi mniejszy.

Ten większy niekoniecznie może oznaczać starsze dziecko. Zatem które z dzieci jest „większe”? Większe dziecko uwydatnia rodzicom ich nieakceptowane cechy, aspekty, z którymi  się nie pogodzili. To są obawy, lęki, wstydliwe popędy. Czyli wszystko to, co w rodzicu jawi się jako negatyw lub jest wypierane może reprezentować dziecko, które skupia na sobie całą energię rodzica.

Rodzic ma tendencje wówczas do okazywania takich uczuć, reakcji jak: wstyd, złość, bulwersowanie się, oburzanie na jego czyny, zachowanie, czy sposób bycia.

Co wobec tego daje nam ta wiedza i świadomość owych mechanizmów?

Jeżeli jesteś dzieckiem, które za bardzo skupia uwagę swojego rodzica i czujesz się tym faktem przytłoczony to nadszedł czas, aby uwolnić się  spod wpływu rodziców i otworzyć na Twoje wybory i życie.

Zaakceptuj fakt, że rodziców nie zmienimy, nie wyrzekniemy się, ponieważ do końca życia nimi zostaną, czasem będzie trzeba być może im pomóc, zaopiekować się. Obwinianie ich za to, że mają takie, a nie inne przekonania jest również bezsensowne. Skup się na sobie. Czas zacząć samodzielnie myśleć, i podejmować decyzje niezależnie od zdania i nastroju rodziców.

Do tego, by zachować swoją odrębność od matki czy ojca potrzebna jest dojrzałość i odwaga. Tym decyzjom bardzo często towarzyszy strach czy podołamy, czy jesteśmy zdolni do tych działań. Niekiedy jednak krępuje nas poczucie, że coś utracimy i nie daj Boże skrzywdzimy naszą decyzją rodzica.  Tymczasem – tak naprawdę trwając dłużej w tym niekorzystnym „układzie” jedyną osobą, którą możesz okaleczyć jesteś Ty sam.

Jeżeli jesteś rodzicem postępującym w taki sposób wobec swoich dzieci, to czas zrozumieć, że one są częścią Ciebie, a nie Tobą. Mają swoje plany, na życie, szkołę i związek. Pamiętajmy, że bycie rodzicem dojrzałym nie oznacza podejmowania za nich decyzji i narzucania formy działania, ale na podpowiedziach, sugestiach i kierowaniu w stronę ich niezależności.

 

 

 

 

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. ? Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Dodaj komentarz

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: