Potrzeby Ciała - Choroba,  Uncategorized,  Wolna Dusza

Gdy serce chce się obronić

Pisze się wiele o sercu:

To miejsce Duszy i emocji, to „lokalizator” uczucia i miłości, mięsień pompujący krew, początek ŻYCIA. Dlatego należy o nie dbać, leczyć, kiedy jest taka konieczność, wzmacniać przy osłabieniu.

Nie uciekniemy w życiu od osób, które chcą wymusić na nas pewien schemat działania. Mają pomysł na nasze życie, pracę, relacje. Ba! Nawet wiedzą co czujemy! Genialne. Ich Mądrość ma być wyznacznikiem lub weryfikatorem czy dobrze postępujemy. Recepta? Zostawić, nie tłumaczyć, bo i tak to mówienie do ściany, a głos się niesie w ciszę.  Na walkę (czyż to poligon?) tracimy mnóstwo niezdrowej dla nas i dla naszego serca energii. Trudniej, jeśli pomysłodawcami i atakującymi są członkowie rodziny, ponieważ nie wyprowadzimy się nagle z domu, nie zostawimy, bo istnieje lojalność, odpowiedzialność i … Miłość. Trudne to niejednokrotnie do pogodzenia, szczególnie jeśli atakowana osoba ma charakter, osobowość i pewność, że w danej sytuacji nie może inaczej postąpić, a jej wiedza wewnętrzna nie pochodzi z książki, ale jest tą wiedzą ponadzmysłową – intuicyjną.

Niektórzy mówią: „ale to uparte – jak osioł”! Zwał jak zwał. Jeśli ten upór to determinacja, która prowadzi  do celu, do zbudowania w sobie wartości, do Prawdy i odkrywania SIEBIE to nigdy nie zostaniemy zrozumiani i zazwyczaj możemy odczuwać osamotnienie.

Tak czy inaczej potrzeba w nas ugruntowania w swojej wiedzy i prawdzie, aby nie dać się wyprowadzić z równowagi i wyznaczyć granice, których nie powinni naruszać.  Zderzenie się ich oczekiwań z naszymi argumentami i stanowczym „NIE”, może powodować ich atak – na różne sposoby: od agresji  fizycznej, poprzez słowną. Najbardziej dotyka nas stosowanie przemocy ze strony ukochanej osoby, partnera/partnerki, dziecka, rodziców.

A co na to nasze SERCE?

Trwając uparcie dłuższy czas w stanie wewnętrznej gotowości do obrony lub walki odczuwamy na sercu przytłoczenie, ból lub ucisk, tak jakby ktoś nałożył nam obręcz, której zadaniem jest ochrona przed zranieniem. Bariera, którą budujemy i odczuwamy by ochronić swoje wnętrze ma właśnie takie zadanie: chronić i amortyzować ich ataki, uderzenia, dosłownie lub symbolicznie.

Znieczulamy się zatem na ból, który nam zadają, jednocześnie tworząc  barierę przed przyjęciem Miłości.  Zaczynamy zatem zamykać się na Miłość, chroniąc przed bólem! Zamykamy się w sobie, jak w twierdzy, która z biegiem czasu zamiast spełnić tymczasową rolę obrony może zmienić się w więzienie, w którym stajemy się bezwolni. Trudniej wówczas znów przejąć kontrolę nad swoimi uczuciami – nad swoim życiem.

Dlatego czas w porę się uwolnić od osób, które nie potrafią się komunikować, nie umieją zrozumieć Twojego punktu widzenia i nie potrafią zmienić swojego postrzegania.

Zwróćcie uwagę jeszcze na określenia w odniesieniu do SERCA- one same już sugerują przyczynę dolegliwości: atak serca, odczuwany ucisk serca, rozedrganie – arytmia, która wskazuje na zaburzony rytm pomiędzy dawaniem i braniem. Więcej daję, niż biorę?? Nie ma nic złego przecież w fakcie, że lubię i potrafię się dzielić, pod jednym warunkiem: że nie ma w tym wygórowanych oczekiwań na zwrot. Pod warunkiem, że daję osobom, którym warto dawać, z którymi istnieje wymiana, choć może zachodzić na innym poziomie. Ktoś może zarzucić: „to wyrachowanie” – kalkulacja. Być może. Ale warto zadbać również o ten drugi biegun – naukę brania od innych i dbania o własne potrzeby. Takie osoby nas właśnie tego uczą. Wyznaczania granic i dbałości o siebie i o to, by odnaleźć w sobie siłę do obrony SIEBIE SAMEJ – SAMEGO. 🙂

 

 

Zajęcia z dziećmi i dorosłymi traktuję jako podpowiedzi do nieustannego odkrywania samej siebie. Nie ma dla mnie sytuacji bez wyjścia. Zawsze staram się znaleźć takie rozwiązanie, aby osoba, z którą współpracuję odnalazła swoje atuty i mocne strony. A ponieważ jestem świadoma również swoich wad i impulsywności w kontakcie z drugim człowiekiem poznaję siebie i ukierunkowuję moje niedoskonałości, by osiągnąć biegun pozytywny. ? Lubię wchodzić w sytuacje nowe, które są dla mnie wyzwaniem, ponieważ jako osoba emocjonalna odkrywam siebie w nowych doświadczeniach. Dlatego moje motto to: „To czego się lękasz jest Twoim powołaniem”

Dodaj komentarz

Jeśli masz jakieś pytania, wątpliwości lub też krytyczne i odmienne stanowisko od przedstawionego - zachęcam Cię do podzielenia się za mną :)

  Subscribe  
Powiadom o
%d bloggers like this: